Mam wielki problem z tym wpisem. Zabierałam się do niego długo, szukałam wymówek. Gdy napisałam pierwsze zdanie, zaraz je skasowałam. Gdy napisałam drugie, wszystko okazało się ważniejsze, zrobienie herbaty i nastawienie prania, jakbym za wszelką cenę szukała wymówek, aby nic nie napisać.
Jak w kilku zdaniach przekazać piękno, które oszałamia mnie każdego dnia, miesiąc po miesiącu, w zmieniających się porach roku? Jak pokazać w paru zdjęciach bogactwo natury, krajobrazu, tradycji, kultury? Jak ująć urok średniowiecznych, małych miasteczek w dolinach krętych rzek, czy tajemniczych wioseczek z kamienia, gdzie      90-letnie babcie piorą bieliznę na tarach w pralniach obok mini-kościołków?
Mieszkam tu już drugi rok i wciąż mam wrażenie, że tak mało poznałam, zobaczyłam, nauczyłam się. A jednocześnie raduję się, że, jak to mówią miejscowi: „se Deus quiser”, mam jeszcze wiele dni życia, które mogę tu spędzić.
Region Minho, jako nasze miejsce do życia, wybraliśmy nieprzypadkowo. Rzeczywistość jednak przerosła nasze oczekiwania. Czasem mówię, że chciałam ciastko, a dostałam tort.

Tu narodziła się Portugalia. I ja, w pewien sposób, również rodzę się na nowo. Brzmi to być może nieco patetycznie, ale to prawda. W tym miejscu większość moich życiowych priorytetów w pełni się realizuje.

Minho. Tu wielowiekowa historia spotyka się z pięknem oszałamiającej natury, urokiem małych osad, miast i posiadłości szlacheckich oraz niezliczonymi możliwościami odpoczynku zarówno dla wielbicieli sportu, jak i amatorów tradycji i kultury. To ziemia ufortyfikowanych miasteczek, zamków, fortec i świątyń.

Są tu kamienie, które niosą w sobie tysiące rodziałów z podręczników historii Portugalii, a odkrywanie tej historii jest niezwykłą przygodą. Jestem szczęśliwa, że, „jeśli Bóg pozwoli”, mam przed sobą jeszcze wiele lat na te odkrycia.

O Minho można pisać długo, ale chyba nie jestem w stanie oddać wszystkiego, co czuję. Musiałabym opisać część swojej duszy. Pozwolę sobie więc zaprosić Was do obejrzenia paru zdjęć mojego autorstwa. Niech będzie to przedsmak tego, co Minho ma do zaoferowania, jeśli tylko zechcecie je odwiedzić.

Tęcza zagościła na wzgórzach widocznych z mojego okna.

Co roku czekam z niecierpliwością na winobranie w mojej wsi i chętnie w nim uczestniczę!

Ogrody rezydencji barokowej Paço de Calheiros, posiadłości należącej do hrabiego Francisco de Calheiros.

Ukryta wśród winnic, pomarańczowych gajów i lasu kasztanowego barokowa rezydencja Paço de Calheiros zachwyca majestatem i pięknem. Integralną częścią domu jest kapliczka z drewnianym barokowym ołtarzem oraz zakrystią z azulejos z 18-go wieku.

Z białych winogron powstaje orzeźwiające vinho verde branco. Z czerwonych natomiast nieco mocniejsze i bardziej cierpkie vinho verde tinto. Tradycja mówi, aby to ostatnie pić z miseczek zwanych malgas lub tigelas.

Tajemnicze spichlerze espigueiros w wiosce Lindoso w Parku Narodowym Peneda-Gerês.

Ach, jaki ciężki głaz!… Tereny Peneda-Gerês obfitują w cudowne ścieżki piesze.

Cascata Tahiti w Peneda-Gerês. Niesamowite formacje skalne tworzą przestrzeń dla wodospadów i małych jeziorek, naturalnych jacuzzi. Jedynie temperatura wody nieco odbiega od tych w spa 🙂

Odrestaurowany młyn i rzymski most w Estorãos, 7 km od Ponte de Lima. Uwielbiam siadać na kładce obok koła młyńskiego i pozwalać rybkom muskać moje stopy. Lepsze, niż niejedno spa!

Widok rozciągający się z punktu, gdzie stykają się cztery sołectwa. Nazywany Mesa de Quatro Abades, jest doskonałym miejscem na pikniki.

Uliczki i placyki starego miasta w Ponte de Lima.

Lima, zwana przez Rzymian„rzeką zapomnienia”.

Katedra w Ponte de Lima. W środku, w prawej nawie znajduje się cudowna rzeźba Matki Bożej Bolesnej, bardzo czczonej w tych rejonach.

Kolorowe dywany solne w Viana do Castelo. Układane podczas kilkudniowych obchodów ku czci Matki Bożej Bolesnej każdego roku w sierpniu, leżą nietknięte jedynie przez dwa dni. Potem przejdzie po nich procesja na uwieńczenie uroczystości.

Uwielbiam podziwiać te niezwykłe obrazy, powstałe z wielogodzinnej pracy ludzkich rąk.

Centrum Viana do Castelo. Nigdy wcześniej nie widziałam tak małego kościółka. I nawet w środku zmieści się kilka osób!

Twórcy azulejos często umieszczają na nich scenki rodzajowe bądź postaci świętych. Tutaj święty Jan.

Obchody jego dnia świętuje się hucznie w miastach i wsiach północnej Portugalii 24 czerwca.

Solar de Bertiandos. Jego początki sięgają XV wieku.

Portugalia słynie z serów. Targ w Ponte de Lima.

Moje ogrodowe drzewko. Właśnie trwa sezon na pomarańcze!

Share This